Często mówi się, że karmienie piersią to czynność naturalna i w zasadzie powinna „wychodzić sama”. Prawda jest jednak taka, że młode mamy zawsze były wspierane przez inne kobiety: z wioski, z grupy, z rodziny – i w razie trudności inne, bardziej doświadczone matki służyły im radą i pomocą. Nic dziwnego, że także i dziś często potrzebna jest pomoc, a przede wszystkim wiedza, żeby pokonać trudne chwile z maluchem przy piersi. Jeśli więc doświadczacie problemów przy karmieniu, to nie znaczy, że robicie coś źle! Badania pokazują, że wsparcie profesjonalistów i innych mam w okresie laktacji jest bardzo ważne i potrzebne. W tym artykule opowiem o najczęstszych trudnościach, a w kolejnym – jak sobie z nimi radzić.

Za mało pokarmu

Częsta wątpliwość młodych rodziców to ta, czy mama ma wystarczająco dużo pokarmu. Jest to zwykły, rodzicielski lęk, wynikający z nowej roli mamy i taty, podczas gdy dziecko ma się świetnie i najada się do syta. Specjaliści nazywają taką sytuację pozornym niedoborem pokarmu. Jeśli niemowlę często płacze i ciągle chce jeść, może to powodować strach rodziców i pytania, czy wystarcza mu mleka. Warto pamiętać, że noworodki z samej swojej natury chcą być bardzo dużo przy piersi i że dziecko powinno być karmione piersią minimum 8-10 razy na dobę, w tym co najmniej 1-2 razy w nocy. Może domagać się piersi dużo częściej – zwłaszcza, gdy jest jeszcze bardzo malutkie – i jeśli po karmieniu jest zadowolone i rozluźnione, to prawdopodobnie wszystko jest w porządku. Oczywiście wszelkie wątpliwości warto konsultować, bo to Wy najlepiej znacie swoje dziecko, nawet, jeśli od niedawna :) Po sprawdzeniu wskaźników skutecznego karmienia okazuje się, że wszystko jest w najlepszym porządku, a rodzice mogą odetchnąć z ulgą.

Inną sprawą jest rzeczywisty niedobór pokarmu. Taka sytuacja może się zdarzyć, gdy coś w początkach karmienia (albo później) poszło nie tak i wymaga sprawdzenia przyczyn. Warto wiedzieć, że niezwykle rzadko zdarza się, żeby organizm kobiety nie był w stanie wyprodukować wystarczającej ilości mleka (np. przy nieleczonej nadczynności tarczycy, niektórych zaburzeniach hormonalnych lub przy niedorozwoju gruczołu piersiowego). Całkowicie możliwe jest nawet wykarmienie dziecka jedną piersią lub karmienie bliźniąt czy nawet trojaczków, choć to oczywiście trudniejsze organizacyjnie. Tak więc przyczyna zwykle leży gdzie indziej.

Jeśli brakuje mleczka dla malucha, to sprawdza się sposób przystawienia dziecka do piersi, budowę jego jamy ustnej, historię waszego karmienia i zazwyczaj po kilku tygodniach pracy wszystko wraca do normy. Konieczna jest wizyta u certyfikowanej doradczyni laktacyjnej.

Jakość pokarmu

Wiele mam martwi się, czy ich pokarm jest wystarczający. Zdarza nam się słyszeć od babć, wujków czy nawet (czasem) lekarzy, że mleko jest „za chude”, „za tłuste” i tak dalej. To mit! Pokarm matki zawsze jest najbardziej odpowiednim pożywieniem dla jej dziecka. Nawet, jeśli mama jest chora i/lub leczy się (wiele leków jest bezpiecznych w laktacji). Także wtedy, gdy mama ma gorączkę, grypę czy depresję. Jedyny wyjątek to oczywiście uzależnienie od używek. Tutaj polecam zamieszczony na nocnaniania.com artykuł mgr Moniki Zielińskiej o żywieniu podczas laktacji, z którego dowiecie się, że możecie także zupełnie normalnie jeść, a „dieta mamy karmiącej” nie istnieje.

Ból przy karmieniu

Bardzo często spotykaną trudnością w karmieniu piersią jest ból brodawek. Jednocześnie jest to chyba najbardziej ignorowany problem! Mówi się mamom, że karmienie zawsze boli, że to minie, że to tylko kwestia przyzwyczajenia. Pozwólcie więc, że wyjaśnię różnicę między bólem fizjologicznym, a takim, który bezwzględnie wymaga wizyty u lekarza, położnej lub doradczyni laktacyjnej:

Ból fizjologiczny: Jest do wytrzymania, nie bardzo silny, mija po kilku sekundach od przystawienia dziecka do piersi. Nie pojawia się między karmieniami. Zmniejsza się w miarę upływu dni, stopniowo mija całkiem, a po karmieniu brodawki nie mają zmienionego koloru ani kształtu. To ból wynikający z nieprzyzwyczajenia piersi do częstego karmienia.

Ból niefizjologiczny: Silny, nie mija podczas karmienia lub wręcz nasila się. Trwa między karmieniami. Nie zmniejsza się w upływem dni. Czasem może być nie do wytrzymania. Bywa kłujący i promieniujący do wewnątrz (w przypadku grzybicy). Brodawki mogą być obtarte, mieć zmieniony kształt, zmienić kolor. Wszystkie takie sytuacje wymagają konsultacji!

Jeśli maluszek dobrze chwyta pierś, to cała brodawka znajduje się wewnątrz buzi, przy jego podniebieniu, i nie jest przygryzana ani zgniatana. I tylko takie przystawienie gwarantuje, że młody człowiek będzie się najadał i właściwie stymulował laktację. Właśnie dlatego każdy silny ból przy karmieniu jest podstawą do konsultacji laktacyjnej. Przyczyną niewłaściwego chwytu może być przerośnięte wędzidełko (najczęściej podjęzykowe). To dość częsty problem, który rozwiązuje się prostym, szybkim zabiegiem; jeśli ktoś w rodzinie miał problem z wędzidełkiem, zgłoście to po porodzie, bo wzrasta prawdopodobieństwo przerośniętego wędzidełka u Waszego dziecka.

Nawał, obrzęk, zapalenie piersi

Częstym problemem w początkach karmienia jest nawał. To taka sytuacja, gdy mleka jest więcej, niż dziecko może wypić. Przepełnione piersi powodują dyskomfort, mogą boleć, czasem pojawia się obrzęk. Nawały występują bardzo często od 3-7 doby po porodzie i mogą się utrzymywać 3-6 tygodni. Dzieje się tak dlatego, że w tym okresie laktacja wciąż się stabilizuje, to znaczy ciało matki dopasowuje się do potrzeb dziecka. Dopóki organizm „nie wie”, ile mniej więcej pokarmu będzie potrzebować maluszek, produkuje go bardzo dużo, żeby na pewno wykarmić dziecko. Niektóre kobiety nie mają nawału i uważa się, że to także jest w normie, o ile oczywiście nie ma innych powodów do obaw. W okresie nawału dziecku może być trudno chwycić pierś, jeśli najpierw nie odciągniemy z niej trochę mleka. Nawał może zdarzyć się także w późniejszym okresie laktacji, gdy na przykład pominiemy karmienie z jednej piersi lub dziecko niespodziewanie prześpi noc.

Obrzęk to kolejny stopień nawału, który pojawia się, gdy zaniedbamy przepełnione piersi. Przy obrzęku wypływ mleka jest utrudniony i trzeba działać szybko, żeby nie pojawił się kolejny problem: zapalenie piersi. Zapalenie piersi wymaga leczenia u lekarza lub doradczyni laktacyjnej.

Stabilizacja laktacji

Ostatni z częstych kłopotów to, dla odmiany, okres, gdy nawały się kończą. Po kilku tygodniach (zwykle 6-8) piersi przestają być ciągle pełne i wiele mam obawia się wtedy, czy nie zaczęło im brakować pokarmu. Otóż nie, jest to bardzo dobry znak! Laktacja ustabilizowała się i nasze ciała produkują tyle mleka, ile dziecko „zamówi” podczas karmienia. Najwięcej pokarmu powstaje wtedy podczas karmienia, bo organizm natychmiastowo odpowiada na to, że maluszek ssie pierś. Koniec obrzęków, koniec potopu pod bluzką, a w dodatku ciało nie zużywa teraz więcej energii na produkcję mleka, niż to konieczne :)

Ten artykuł nie wyczerpuje oczywiście wszelkich możliwych problemów, ale te są najczęstsze i, co najważniejsze, można sobie z nimi poradzić. W kolejnym wpisie opowiem o tym, jak to zrobić.

 

Bibliografia

Karmienie piersią w teorii i praktyce. Podręcznik dla Doradców i Konsultantów laktacyjnych oraz położnych, pielęgniarek i lekarzy.”

Medycyna Praktyczna, Kraków 2012Gill Rapley, Tracey Murkett „Po prostu piersią”

https://www.gov.pl/web/zdrowie/karmienie-piersia

https://www.who.int/mediacentre/news/statements/2011/breastfeeding_20110115/en/

Najczęstsze trudności przy karmieniu piersią

19 lutego 2019

Telefon: 692 713 669

e-mail: biuro@nocnaniania.com

WROĆ DO BLOGA

Znajdziecie nas też na:

Nocna Niania - Wrocław, Kraków, Poznań, Warszawa | Niania 24 i Doradca Laktacyjny / Wszelkie prawa zastrzeżone.